Cześć, tu HafciMagda, pracuję jako operator poligrafii/personalizacji w małej szwalni (sp. z o.o.) robiącej krótkie serie odzieży sportowej. Od kilku tygodni mam problem z DTF na dresówce bawełna/elastan: po pierwszym lub drugim praniu w 30°C pojawiają się drobne pęknięcia, a na mocno pracujących miejscach nadruk zaczyna się kruszyć na krawędziach. Na 100% bawełnie z tej samej grafiki wygląda lepiej, a na części partii tej dresówki problem jest dużo większy niż na innych belkach. Pracuję na PET 75 µm, standardowy proszek i piec do utrwalania, a transfer robię na prasie w stałych parametrach (temperatura/czas/średni docisk) i peel na zimno. Produkcyjnie to już etap realizacji zamówień dla klienta na ok. 4–6 tys. zł miesięcznie, więc zależy mi na szybkim namierzeniu przyczyny, a nie losowych próbach. Czy takie pękanie po praniu częściej wynika z niedosuszenia/utwardzenia kleju, zbyt „ciężkiej” warstwy, wykończenia materiału (np. silikon, zmiękczacze) albo z problemu z dociskiem i kontaktem na prasie, i jak to najtrafniej zdiagnozować?
Mam problem w DTF, że po wydruku na folii PET i nałożeniu proszku klejowego drobne elementy (cienkie linie i tekst 3–4 pt) zostają prawie „gołe”, a proszek trzyma się głównie na większych aplach. Po transferze na bawełnę mały tekst miejscami znika albo wychodzi poszarpany, mimo że większe elementy są OK. Dzieje się to nieregularnie, mniej więcej na 3 z 10 arkuszy w tej samej serii plików. Najbardziej widać to na bieli pod CMYK w cienkich konturach. Co najczęściej odpowiada za taki brak przyczepności proszku w detalach w DTF?
Po transferze DTF na czarnej bawełnie i na softshellu zostaje wyraźny „odcisk” wokół grafiki w kształcie folii/papieru ochronnego, a materiał robi się miejscowo matowy albo błyszczący. Sam nadruk wygląda poprawnie, ale ten ślad jest widoczny pod światło, jakby powierzchnia tkaniny została wygładzona od temperatury i docisku. Zauważam to zarówno przy hot peel, jak i cold peel, przy ustawieniach rzędu 150–160°C i 10–15 s na prasie płaskiej, a po praniu ślad nie znika. Jakiego papieru ochronnego lub teflonu używacie, gdy to się pojawia? Jaki skład i wykończenie materiału macie wtedy na prasie?
Drukuję DTF i w jasnych pełnych aplach oraz gradientach pojawiają się regularne poziome pasy, mimo że test dysz wychodzi poprawnie i nie widać brakujących nitek. Pasy są widoczne już na folii po wydruku i po utrwaleniu, a po transferze na tkaninie dalej „ciągną się” przez cały motyw. Najczęściej powtarzają się co kilka milimetrów i robią się bardziej zauważalne na dużych polach koloru niż na drobnych detalach. Problem występuje na kilku plikach (logo + tło) i na różnych kolorach, ale najbardziej w jasnych partiach. Z czego najczęściej wynika taki banding w DTF, jeśli dysze na teście wyglądają na drożne?
Robię transfer DTF na czerwonych koszulkach 100% poliester i zaraz po wprasowaniu biel wygląda OK, ale po kilku godzinach/dobie zaczyna łapać różowy odcień. Druk jest z tej samej folii i ustawień co na bawełnie, gdzie problem nie występuje. Czy to typowa migracja barwnika z poliestru i od czego najczęściej zależy, że wychodzi dopiero „po czasie”?
Zwracam się z prośbą o pomoc w identyfikacji przyczyny problemu z nadrukami DTF. Po transferze, szczególnie na pełnych aplach i w białej podkładce, pojawiają się drobne mikrodziurki oraz punktowe prześwity materiału, mimo że projekt w RIP wygląda poprawnie. Efekt jest widoczny zarówno na czarnej, jak i na jasnej bawełnie, a na krawędziach zdarza się wrażenie „porowatości”. Czy jest to częściej związane z drukiem (biel/CMYK), z aplikacją i stopieniem proszku, czy z parametrami prasy i dociskiem podczas transferu? Jakie symptomy pozwalają jednoznacznie rozróżnić źródło tego typu prześwitów?
Od kilku dni po transferze DTF na bawełnie nadruk wychodzi wyraźnie grubszy i dużo sztywniejszy niż wcześniej, z efektem „gumowej płytki”. Krycie i kolory wyglądają poprawnie, ale pod palcem czuć mocno podniesioną warstwę, a krawędzie są twarde i odstają przy zginaniu materiału. Zmieniła się tylko partia folii i proszku, pliki oraz ustawienia wydruku są te same, a problem pojawia się na różnych gramaturach. Czy to częściej wina proszkowania i utrwalania, czy parametrów transferu? Jaka folia i jaki proszek były u Was przy takim efekcie?
Cześć, mam problem z DTF na tkaninach poliestrowych (softshell): po transferze kolory są wyraźnie mniej nasycone i wyglądają jak „sprane”, mimo że na podglądzie pliku wszystko jest OK. Dotyczy to mniej więcej co trzeciego zlecenia, a na bawełnie z tych samych plików efekt jest normalny. Najczęściej widzę to na czerwieniach i granatach, a różnica jest zauważalna od razu po zdjęciu folii. Czy przyczyna leży zwykle w samym transferze i interakcji z podłożem, czy raczej w warstwie białej/CMYK na etapie druku? Jakie typowe scenariusze powodują taki spadek nasycenia na poliestrze?
Robię transfery DTF na 100% czarnej bawełnie i po zdjęciu folii wokół grafiki zostaje błyszcząca, lekko lepka obwódka ok. 1–2 mm, która pod światło mocno „świeci” i łapie kurz. Sam nadruk trzyma się dobrze, ale ten efekt psuje wygląd, szczególnie przy drobnych napisach. Co najczęściej powoduje takie halo: proszek/obtrząsanie, parametry wygrzewania i transferu czy ustawienia w RIP (np. ink limit/choke)?
Pracuję w technologii DTF i przy transferze na białą bawełnę obserwuję lekkie zażółcenie białej podkładki oraz delikatną obwódkę wokół nadruku widoczną po ostygnięciu. Zjawisko pojawia się mimo prawidłowego krycia i braku widocznych przypaleń tkaniny, a jego intensywność bywa różna między partiami materiałów. Proces obejmuje wygrzewanie wydruku w piecu oraz transfer na prasie płaskiej z użyciem arkusza ochronnego. Czy taki efekt może wynikać z parametrów wygrzewania lub transferu, reakcji kleju z tkaniną albo zanieczyszczeń w białym atramencie? W jaki sposób można możliwie jednoznacznie ustalić źródło zażółcenia, aby potwierdzić przyczynę przed zmianą dostawcy materiałów?