Małe litery 4–5 mm zlewają się w hafcie na jerseyu z elastanem — skąd to się bierze?
Haftuję na koszulkach sportowych (jersey ok. 180 g/m² z 8–10% elastanu) napisy z literami 4–5 mm i mimo że projekt jest w satynie, po wyszyciu znaki robią się „puchate” i tracą ostre krawędzie. Używam standardowej nici poliestrowej 40 i igły 75/11, a maszyna 12‑igłowa chodzi w okolicach 650 śc./min, ale efekt wygląda jakby kolumny były zbyt szerokie i litery miejscami się zalewały. Na podkładzie cut-away z klejem sytuacja jest trochę lepsza, ale przy dłuższych napisach nadal pojawia się różnica w czytelności między początkiem a końcem. Nie chcę sztucznie powiększać kroju, bo ma to być drobny logotyp na piersi, a klient wymaga równej ostrości na całej serii. Jaka jest u Was realna minimalna wysokość czytelnych liter na elastycznym jerseyu przy nici 40? Czy w takich przypadkach częściej wychodzi problem z digitizingu, czy z parametrów maszyny/materiału?