Drukuję DTF na folii PET i zauważyłem, że świeży wydruk ma rozlane krawędzie i delikatne „halo” wokół grafiki jeszcze przed posypaniem proszkiem. Na drobnym tekście (ok. 2–3 mm) litery zlewają się, a cienkie linie robią się wyraźnie grubsze, jakby atrament rozpływał się po warstwie przyjmującej. Dysze są drożne, ustawienia i pliki bez zmian, a problem pojawia się falami: jedna rolka wychodzi poprawnie, a kolejna z tej samej dostawy już nie. Po transferze efekt zostaje jako mniej ostre krawędzie i lekko zabrudzone tło. Czy macie to tylko na konkretnej serii folii PET, czy niezależnie od producenta? Czy u Was rozlewanie dotyczy bardziej CMYK, czy także białego podkładu?
Po transferze DTF nadruk wygląda poprawnie, ale po ostygnięciu i odłożeniu na stos po 2–6 godzinach zaczynają się podnosić krawędzie, jakby „łapał powietrze”. Dzieje się to głównie na czarnej bawełnie 100% (gramatura ok. 200 g), na formatach około 8×8 cm z pełną aplą i drobnym tekstem. W serii 30 sztuk problem dotyka zwykle 4–6, mimo że na prasie wszystkie wychodzą identycznie. Folia odrywana jest na gorąco, a klej po wyjęciu z pieca wygląda na równomiernie stopiony. Co może powodować takie późne odklejanie się krawędzi i jak rozpoznać źródło problemu?
Od jakiegoś czasu przy DTF na pełnych aplach (np. duże tło pod logo) po transferze wychodzi wyraźna ziarnistość i efekt „skórki pomarańczy”, mimo że plik jest gładki i test dysz wygląda poprawnie. Używam tej samej folii PET i proszku, a parametry prasy (temperatura/czas) są stałe, tylko problem pojawia się nieregularnie między seriami. Co najczęściej powoduje taki efekt w DTF i jak zdiagnozować, czy to kwestia proszku, utwardzania czy ustawień RIP?
Podczas przygotowania wydruków DTF obserwuję, że folia PET zaczyna się marszczyć i falować już na etapie wygrzewania proszku, przez co nadruk po transferze ma zdeformowane krawędzie i miejscami traci geometrię. Problem pojawia się nieregularnie, przy tych samych ustawieniach temperatury oraz czasu w piecu i na prasie. Folia przed drukiem jest przechowywana w tej samej strefie produkcyjnej, jednak zmieniają się warunki otoczenia (wilgotność i temperatura). Czy typową przyczyną jest zbyt wysoka temperatura rzeczywista w strefie grzania, naprężenia lub jakość/typ folii, czy raczej wpływ wilgoci i ładunków elektrostatycznych? Jakie parametry i objawy warto porównać, aby jednoznacznie ustalić źródło falowania folii?
Drukuję DTF z RIP-em i białą podbudową, a po transferze na koszulce widać delikatny biały „cień” na krawędziach kolorów, jakby biały był minimalnie przesunięty. Na folii wygląda to subtelnie, ale na gotowym nadruku jest zauważalne, zwłaszcza przy drobnym tekście i cienkich konturach. Czy to typowo kwestia pasowania warstw w RIP-ie/bi-direction, mechaniki druku, czy może temperatury i pracy folii podczas prasy?
Cześć, tu HafciMagda, pracuję jako operator poligrafii/personalizacji w małej szwalni (sp. z o.o.) robiącej krótkie serie odzieży sportowej. Od kilku tygodni mam problem z DTF na dresówce bawełna/elastan: po pierwszym lub drugim praniu w 30°C pojawiają się drobne pęknięcia, a na mocno pracujących miejscach nadruk zaczyna się kruszyć na krawędziach. Na 100% bawełnie z tej samej grafiki wygląda lepiej, a na części partii tej dresówki problem jest dużo większy niż na innych belkach. Pracuję na PET 75 µm, standardowy proszek i piec do utrwalania, a transfer robię na prasie w stałych parametrach (temperatura/czas/średni docisk) i peel na zimno. Produkcyjnie to już etap realizacji zamówień dla klienta na ok. 4–6 tys. zł miesięcznie, więc zależy mi na szybkim namierzeniu przyczyny, a nie losowych próbach. Czy takie pękanie po praniu częściej wynika z niedosuszenia/utwardzenia kleju, zbyt „ciężkiej” warstwy, wykończenia materiału (np. silikon, zmiękczacze) albo z problemu z dociskiem i kontaktem na prasie, i jak to najtrafniej zdiagnozować?
Mam problem w DTF, że po wydruku na folii PET i nałożeniu proszku klejowego drobne elementy (cienkie linie i tekst 3–4 pt) zostają prawie „gołe”, a proszek trzyma się głównie na większych aplach. Po transferze na bawełnę mały tekst miejscami znika albo wychodzi poszarpany, mimo że większe elementy są OK. Dzieje się to nieregularnie, mniej więcej na 3 z 10 arkuszy w tej samej serii plików. Najbardziej widać to na bieli pod CMYK w cienkich konturach. Co najczęściej odpowiada za taki brak przyczepności proszku w detalach w DTF?
Po transferze DTF na czarnej bawełnie i na softshellu zostaje wyraźny „odcisk” wokół grafiki w kształcie folii/papieru ochronnego, a materiał robi się miejscowo matowy albo błyszczący. Sam nadruk wygląda poprawnie, ale ten ślad jest widoczny pod światło, jakby powierzchnia tkaniny została wygładzona od temperatury i docisku. Zauważam to zarówno przy hot peel, jak i cold peel, przy ustawieniach rzędu 150–160°C i 10–15 s na prasie płaskiej, a po praniu ślad nie znika. Jakiego papieru ochronnego lub teflonu używacie, gdy to się pojawia? Jaki skład i wykończenie materiału macie wtedy na prasie?
Drukuję DTF i w jasnych pełnych aplach oraz gradientach pojawiają się regularne poziome pasy, mimo że test dysz wychodzi poprawnie i nie widać brakujących nitek. Pasy są widoczne już na folii po wydruku i po utrwaleniu, a po transferze na tkaninie dalej „ciągną się” przez cały motyw. Najczęściej powtarzają się co kilka milimetrów i robią się bardziej zauważalne na dużych polach koloru niż na drobnych detalach. Problem występuje na kilku plikach (logo + tło) i na różnych kolorach, ale najbardziej w jasnych partiach. Z czego najczęściej wynika taki banding w DTF, jeśli dysze na teście wyglądają na drożne?
Robię transfer DTF na czerwonych koszulkach 100% poliester i zaraz po wprasowaniu biel wygląda OK, ale po kilku godzinach/dobie zaczyna łapać różowy odcień. Druk jest z tej samej folii i ustawień co na bawełnie, gdzie problem nie występuje. Czy to typowa migracja barwnika z poliestru i od czego najczęściej zależy, że wychodzi dopiero „po czasie”?