Po transferze DTF na bawełnę nadruk wygląda poprawnie pod prasą, ale przy odrywaniu folii część grafiki podnosi się razem z nośnikiem i zostają ubytki, szczególnie na cienkich liniach i małych napisach. Zdarza się też, że na folii zostaje „cienka warstwa” koloru, a na koszulce nadruk jest miejscami przerzedzony albo poszarpany na krawędziach. Problem nie jest stały, potrafi wyjść na tej samej rolce folii i tej samej grafice, raz lepiej, raz gorzej, bez oczywistego wzorca. Czy odrywacie to na gorąco, na ciepło czy dopiero na zimno? Jakie macie typowe ustawienia temperatury i czasu na prasie przy tym transferze?
Od kilku dni w DTF mam na gotowym nadruku wyczuwalnie ziarnistą powierzchnię, a na większych polach czerni pojawiają się miejscowe, błyszczące „wyspy”. Plik i profil bez zmian, a efekt wychodzi podobnie na bawełnie i na mieszankach, mimo że wcześniej te same ustawienia dawały gładki mat. Na filmie po strząśnięciu proszku nie widzę dużych grudek, ale po wgrzaniu struktura robi się jak drobny piasek i psuje ostrość krawędzi. Najbardziej widać to przy nadrukach z dużą ilością krycia i na ciemnych koszulkach, gdzie połysk mocno odcina się od reszty. Czy to bardziej wygląda na problem proszku, czy utrwalania w piecu? Czy efekt pojawia się też na drobnych detalach, czy tylko na dużych aplech?
Robię nadruki DTF i zauważyłem, że po transferze biały podkład potrafi „uciec” względem koloru CMYK, przez co na konturach i drobnym tekście widać obwódkę. Na pliku i na filmie rejestr wygląda poprawnie, a problem wychodzi dopiero po wygrzaniu proszku i wprasowaniu. Skala to około 0,3–0,6 mm i pojawia się powtarzalnie w serii (np. 20 sztuk), ale nie na każdym wzorze. Czy ktoś spotkał się z takim rozjazdem i od czego najczęściej zależy w praktyce (materiał filmu, stabilność wymiarowa, zachowanie bieli, etap procesu)? Chciałbym zrozumieć, gdzie szukać przyczyny, zanim zacznę zmieniać ustawienia całej produkcji.
Cześć, jestem operatorem w małej pracowni personalizacji (JDG) i od trzech miesięcy robimy nadruki DTF głównie na odzieży roboczej i sportowej. Pracuję na drukarce 60 cm z głowicami i3200, shakerze z piecem oraz prasie pneumatycznej 40x50, atramenty CMYK+W i proszek TPU z jednego dostawcy. Na 100% poliestrze nadruki przechodzą testy prania bez problemu, ale na 100% bawełnie po 1–2 praniach w 40°C zaczyna pękać warstwa bieli i miejscami odchodzi transfer na krawędziach grafiki. Standardowo utrwalam proszek w piecu (około 110–120°C na taśmie), a transfer robię w zakresie 155–160°C przez 12–15 s z dociskiem około 3 bar i zrywam folię na ciepło. Zmiana temperatury prasy o kilka stopni i czasu o kilka sekund nie daje u mnie jednoznacznej poprawy, a efekt najbardziej widać na większych aplikacjach z dużą ilością białego podkładu. Wilgotność w pracowni mam zimą około 35–40%, a podłoża to głównie koszulki 160–190 g/m² od dwóch producentów, bez dodatkowych apretur z mojej strony. Czy takie objawy częściej wynikają z niedosuszenia proszku/atramentu, doboru proszku do bawełny, profilu/ilości bieli czy parametrów docisku, i od czego sensownie zacząć diagnostykę, żeby nie marnować folii i czasu?